|
W dniach 4-15.07.2006 11-tu mieszkańców schroniska św. Brata Alberta i kierownik schroniska pieszo pielgrzymowało na Jasną Górę w Pielgrzymce Archidiecezji Przemyskiej. Pielgrzymka taka była organizowana już po raz 12-ty. Mieszkańcy wędrowali w grupie św. Kazimierza. Po powrocie na spotkaniu w schronisku dzielili się wrażeniami z kolegami, kapelanem i zarządem koła przemyskiego. 6-ciu mieszkańców było pierwszy raz na takiej pielgrzymce, m. in. Piotr, który tak ją wspomina:
Dla mnie była to pierwsza taka pielgrzymka. Cieszę się, że mogłem wyruszyć na pieszą pielgrzymkę i przeżyć ją duchowo. Wyruszyłem na tą pielgrzymkę z intencjami do Matki Bożej, gdzie mogłem przed Jej Cudownym Obrazem na Jasnej Górze oddać te intencje oraz się pomodlić. Wyruszając na pielgrzymkę byłem przygotowany duchowo, lecz to nie wystarczyło bym mógł bez przeszkód dotrzeć do końcowego jej etapu na Jasną Górę. Nie byłem w ogóle przygotowany do niej fizycznie, lecz modlitwy dodawały mi siły i bardzo pomagały w dotarciu do Matki Bożej. Oprócz modlitwy był tak zwany przerywnik, kiedy śpiewałem pieśni oraz były wygłaszane bardzo ciekawe konferencje. Jedna z nich najbardziej mi utkwiła, a była to "Rodzina Kościołem Duchowym". Po tej konferencji myślałem, ile jest takich rodzin, które wcale się nie modlą i wtedy odmówiłem modlitwę za te rodziny. Zauważyłem wiele cech pozytywnych na pielgrzymce. Jedną z nich było wsparcie i pomoc jednych przez drugich i tak wówczas pomyślałem, jakby to miło było, gdyby tak każdy na świecie nawzajem się wspierał, to na pewno nie byłoby min. wojen. Miałem pewną sytuację, gdzie dużo nie brakowało, bym przerwał pielgrzymkę i wrócił do Przemyślna, ale czułem, że Jezus jest ze mną i pomógł mi dotrwać do końca, ponieważ ja wiem, że Pan Bóg chciał abym dotarł na Jasną Górę by spotkać się z Matką Boską i gdy byłem już na Jasnej Górze to podziękowałem Jezusowi, że jest ze mną. Gdybym miał okazję po raz kolejny pójść na taką pielgrzymkę, to oczywiście, że bym poszedł.
|