|
Dziś opowieść Magdy - ostatnia z refleksji uczestników projektu "Wyprowadzić na prostą". Choć projekt się kończy, prawie wszystkie Punkty Aktywizacji Bezrobotnych będą kontynuowały działalność. Mamy także nadzieję że powstaną nowe. W rozpowszechnianiu tej metody pomocy użyteczny będzie podręcznik, który wkrótce się ukaże. Więcej informacji o projekcje na stronie www.wnp.org.pl Dzień, nowy dzień, pustka, dotarło do mnie, że zostałam sama. Myśli kotłują się w głowie, i ta bezradność, pytanie: co dalej? Przecież jestem bez pracy, bez środków do życia, a mężczyzna, którego kochałam odszedł. Szukam pomocy, nie mogę tak tkwić w tej próżni. Poznaję takich ludzi jak ja, i jest kolega Mirek… Długo rozmawiamy i proponuje mi pójście do Punktu Aktywizacji Bezrobotnych, waham się, bo wydaje mi się, że nic się już nie uda. Otwieram drzwi pełna lęku i obaw, słyszę ciepły głos Małgosi: „Proszę wejść, w czym mogę pomóc?”. Długa rozmowa pomogła, pomyślałam sobie – jaka ulga, nie jestem sama. Jest ktoś, kto chce mi pomóc i mnie wysłucha, poda rękę.
To była jesień, ponuro za oknem, zdruzgotana ja i ludzie cierpliwi, otwarci i ta atmosfera ciepła i zrozumienia. Pierwszy zakręt pokonany. Moje pierwsze środowe spotkanie, nie jest łatwo opowiedzieć coś o sobie, ale inni mówią i nie patrzą na mnie dziwnie, słuchają. Bo przecież dobrze wiedzą o czym ja mówię. Biegną dni i tygodnie, a ja czuję się coraz lepiej, nawiązuję nowe przyjaźnie. Zima, zbliżają się święta Bożego Narodzenia. W PAB-ie też bardzo uroczyście, choinka już ubrana i Wigilia, nasza Wigilia, przy stole wszyscy razem, dzielimy się opłatkiem, składamy sobie życzenia, śpiewamy kolędy. Pomyślałam sobie: „To mój drugi dom, wszyscy razem, jak jedna wielka rodzina”. Wiosna, jestem coraz silniejsza, zapisałam się na kurs, dalej chodzę do szkoły, pojawiają się nowi ludzie, tak samo zagubieni jak ja. Długo rozmawiamy, otwierają się, chociaż wiem, że to nie jest łatwe, też to przeżyłam, pomagamy sobie, wspieramy się, bo przecież właśnie o to chodzi. Nasi Akompaniatorzy czuwają nad nami jak anioły. Nigdy nie patrzą na zegarek, chociaż są zabiegani, zawsze mają dla nas czas. Już wiosna, z końcem czerwca kończę kurs, pójdę do pracy, wiem, że się uda, zakręty pokonane, teraz droga jest prosta. Właśnie dzięki tym ludziom: Małgosi, Jackowi, Anecie wiem, że można poukładać sobie wszystko, tylko trzeba czasu, wiary i ochoty. Małymi kroczkami do przodu. Uwierzcie w siebie, niemożliwe staje się możliwe, marzenia się spełniają! |