|
Z inicjatywy jarosławskiego koła Towarzystwa Pomocy im. Św. Brata Alberta w sobotę 24 maja 2008 r. 22 osobowa grupa pielgrzymów wyruszyła szlakiem św. Brata Alberta do miejsca urodzenia błogosławionej siostry Bernardyny.

Pielgrzymi reprezentowali, poza organizatorem, koło sanockie i przemyskie. Trasa ponad 40 km szlaku nie została w pełni zaliczona, gdyż pieszo pokonano jedynie dwa odcinki: Horyniec Zdrój – Nowiny Horynieckie oraz Werchrata – Monastyr – droga Werchrata – Łukawica o łącznej długości ok. 10 km; dalej trasę do Pizunów przebyliśmy autokarem. Zespół klasztorny OO Franciszkanów w Horyńcu Zdroju to początek zielonego szlaku i początek naszej trasy, jest to również miejsce pierwszego spotkania Marysi Jabłońskiej z Bratem Albertem podczas corocznych uroczystości odpustowych w dniu św. Antoniego Padewskiego w czerwcu. Dziś wydarzenie to upamiętniają tablice znajdujące się w przedsionku do kościoła, a także kamienne figury świętego i błogosławionej wykonane z wapienia bruśnieńskiego przez Henryka Janczurę i umieszczone w niszach murów klasztoru przed wejściem do kościoła. Wiemy, że spotkanie było krótkie: „ Krótka była ta pierwsza rozmowa. Po prostu informacja o celu Zgromadzenia, sposobie życia i warunkach przyjęcia. Terminu nie wyznaczył, kazał się zastanowić. Był ostrożny … Tak się rozstali.” Nowiny Horynieckie – „ Kaplica na wodzie” To cel pierwszego etapu wędrówki, miejsce odpustów św. Antoniego przy Matce Bożej Horynieckiej. To przeuroczy, magiczny zakątek ziemi lubaczowskiej, określam go jako przedsionek nieba. Wewnątrz kaplicy i obok wybija kilka źródełek rzeki Słotwiny. Kaplica została wybudowana w 1893 r., jak głosi tradycja w miejscu starszego obiektu istniejącego już w XVIII w. Wewnątrz znajduje się drewniana figura Matki Bożej Niepokalanej nieznanego pochodzenia, a także obraz współczesnego malarza przedstawiający św. Brata Alberta i bł. S. Bernardynę w otoczeniu miejscowej ludności w asyście prawdopodobnie biskupa zamojsko-lubaczowskiego Leszczyńskiego (rodem z pobliskiego Narola). Woda wypływająca ze źródeł jest znakomita smakowo i leczy oczy. Nic więc dziwnego, że Brat Albert często nawiedzał to miejsce, a ja myślę, że pewnie wielokrotnie, jeśli nie szedł piechotą z Horyńca, to przed kapliczką wyskakiwał z pociągu, który jechał w kierunku Werchraty. Miejsce to było też punktem częstych wędrówek braci z Monastyru i sióstr z Prusia. W kaplicy odmawiamy cząstkę Różańca, wsiadamy do autokaru i udajemy się do Werchraty na dalszą część zielonego szlaku. Do tego miejsca trzeba koniecznie wracać. Werchrata – Monastyr. Monastyr (Monasterz), wieś spalona i dziś nieistniejąca. Szlak wiedzie lasem lekko pod górę około 2,5 km. Istniał tam klasztor braci albertynów oraz nieco niżej pustelnia dla braci. Z Monasterza szlakiem w dół około 4 km do drogi łączącej Werchratę z Łukawicą, dalej do Narola, a następnie autokarem do Pizunów. Pizuny Do Pizunów grupa dociera około 16tej, wszyscy zadowoleni i szczęśliwi. Obecna wieś to już z pewnością nie taka jak za czasów Marii Jabłońskiej. To wieś letniskowa położona w lesie. Jak sam właściciel tych terenów mówi: wieś ma 1 rodzinę, 1 sołtysa, 1 psa, 1 konia, 8 dzików hodowlanych. W środku wsi jest kamienny krzyż upamiętniający miejsce urodzenia s. Bernardyny, kościół – sanktuarium, świetlica tzw.” tancbuda”, 6 domków letniskowych adaptowanych ze starych wiejskich domów. Ponadto trzy smoki - jeden drewniany i dwa kamienne, drewniany wóz. Obok rzeka Tanew z niedokończonym mostem oraz szereg eksponatów dawnych narzędzi i sprzętu domowego, które służyły w wiejskich gospodarstwach. Jest pięknie i uroczo. A jak było dawniej?:” Okolica tu malownicza, pagórkowata, na horyzoncie zamknięta linią lasu, którego granatowy cień mroczy wody jeziorek rozlanych wśród podmokłych, bagnistych łąk. Dominuje pewien element dzikości, surowej tajemniczości i melancholii…..” O 17tej ks. Bronisław Żołnierczyk prowadzi majówkę w kościele s. Bernardyny zbudowanym na miejscu rodzinnego domu Jabłońskich. Później kolacja, ognisko i śpiew – jest fajnie, tylko komary i meszki dają się niektórym we znaki, szczególnie polubiły ks. Bronisława, który zmuszony został do wcześniejszego opuszczenia naszego grona. W niedzielę o 9tej Msza Święta, siostry są uradowane nami, wpisujemy się do księgi pamiątkowej – jesteśmy pierwszą grupą Towarzystwa Brata Alberta, która dotarła do miejsca urodzenia kontynuatorki dzieła naszego Patrona św. Brata Alberta. Mam nadzieję, że wędrówka przyczyniła się do integracji naszego środowiska, posłużyła aktywnemu wypoczynkowi, poznaniu historii i walorów uzdrowiskowych Horyńca i okolic, umocniła ducha albertyńskiego. I że nie była ostatnią. Henryk Hass, Przemyśl |