|
Strona 2 z 10 Rok 2006 “Góral” Pan Jan, ok. 50-tki, w dzieciństwie wyjechał z rodzicami za ocean, tam dorastał, zdobył wykształcenie zawodowe – elektryk. Po odbyciu kary za dilerowanie i zażywanie narkotyków został deportowany do Polski. Tutaj dzięki interwencji rodziny z USA nadal był pod opieką MONAR-u, aż w końcu trafił do schroniska św. Brata Alberta. Okazało się, że głównym jego problemem jest nie tylko słaba znajomość języka polskiego, ale i rozpoznana w czasie pobytu w schronisku psychoza maniakalno-depresyjna. Po leczeniu szpitalnym i systematycznej kontynuacji leczenia, pan Jan jest pracownikiem budownictwa w dużym mieście. Wrócił do nas na urlop by odpracować zaległe prace społecznoużyteczne na rzecz schroniska. W jego przypadku właściwe rozpoznanie i wsparcie w trakcie leczenia pozwoliło mu wyjść z bezdomności. “Zaradna” Monia, lat 25 z 2-letnim synkiem, trafiła do nas na skutek interwencji pracownika socjalnego. Bez ukończonej szkoły podstawowej, mieszkała z dziadkiem alkoholikiem i tyranem. W ciągu rocznego pobytu w Schronisku Św. Brata Alberta ukończyła szkołę podstawową dla dorosłych i rozpoczęła naukę w gimnazjum dla dorosłych, ukończyła kurs komputerowy, kurs sprzedawców i obsługi kas fiskalnych. Schronisko pomogło jej w przyspieszeniu otrzymania lokalu socjalnego na który już długo czekała, w uzyskaniu ubezpieczenia zdrowotnego dla niej i jej synka, w staraniu się o podwyższenie alimentów i zasiłek okresowy. Ta młoda kobieta okazała się osobą zaradną, dbającą o dziecko, pomagającą innym i współpracującą z opiekunami i pracownikami schroniska. Nasze koło wyposażyło otrzymane mieszkanie socjalne. Monia obecnie pracuje jako kasjerka i nadal uczestniczy w terapii dla osób współuzależnionych. “Zresocjalizowany” Pan Ziutek, 48-letni alkoholik, trafił do naszego schroniska prosto z Zakładu Karnego po długim wyroku za oszustwa i kradzieże. Wcześniej miał żonę, dzieci. Już w ZK zaczął terapię AA, którą kontynuował u nas. Celem pana Ziutka było odzyskanie rodziny, częściowo mu się udało, jego najmłodszy syn wspiera go bardzo w walce z nałogiem, uczestniczy w mitingach, pomaga w terapii. Nam udało się im pomóc, zatrudniliśmy pana Ziutka jako opiekuna w naszym schronisku i załatwiliśmy mu samodzielne mieszkanie w zamian za opiekę nad całym budynkiem i posesją wokół niego. “Lwowiak” Opieka Społeczna przywiozła tego starszego pana z rudery w której egzystował. Upośledzenie, co prawda lekkie, nie pozwala na adaptacje w schronisku. Szczęśliwie, dzięki pomocy MOPSu odnaleźliśmy jego siostrę, która zadeklarowała przejęcie opieki nad bratem od wiosny 2007 po przygotowaniu mieszkania do przyjęcia nowej osoby. “Dziewczyna” Po zdanej maturze zamieszkała z ukochanym w wynajętym pokoju. Mama, która przez wiele lat po śmierci ojca wychowywała ją samotnie, wyraziła zgodę na opuszczenie przez nią domu aby poprawić sytuację w swojej nowej rodzinie i obiecała jej pomóc. Po tragicznej śmierci mamy, okazało się, że jest w ciąży a rodzice chłopaka, grożąc mu wydziedziczeniem, zażądali jego powrotu do domu. Została sama, nie mogła powrócić do domu swojej matki bo tam był pijący ojczym z jej malutkim, przyrodnim bratem. Do Domu Samotnej Matki przyprowadziła ją siostra matki, która mogła jej udzielić tylko takiego wsparcia. Dziewczyna była załamana, pomocy udzielił jej psycholog przy udziale naszych pracowników. Pozbierała się, zaczęła myśleć o przyszłości i rozpoczęła naukę w wieczorowym studium. Pomogliśmy jej uzyskać rentę rodzinną po matce i środki finansowe z PCPR-u na kontynuację nauki. Urodziła dzieciątko w styczniu br., po urlopie macierzyńskim wróci do szkoły a my na czas pobytu na zajęciach, zaopiekujemy się jej dzieckiem. “Młody” Bardzo młody, bo zaledwie 24-letni człowiek przebywał u nas z przerwami od 2000 roku. Miał bardzo trudne dzieciństwo, bez ojca , bez matki, która zrzekła się praw rodzicielskich. Swoje młode lata podzielił pomiędzy Pogotowie Opiekuńcze, Dom Dziecka, więzienie i schronisko; pił, brał narkotyki. W schronisku podjął trud powrotu do społeczeństwa: uczestniczył w programie aktywizującym długotrwale bezrobotnych, ukończył kurs malarski finansowany przez Urząd Pracy, czynnie uczestniczył w życiu schroniska, pracował przy remontach schroniska. Latem 2006 roku otrzymał wielką szansę – został zatrudniony przy pilnowaniu domu w zamian za mieszkanie, wyżywienie i skromne wynagrodzenie. Wykorzystał tą szansę, pracuje tam do dnia dzisiejszego. “Mamusia” Młoda mama dwóch synków: 3 i 2 latka od wczesnego dzieciństwa przebywała w ośrodkach szkolno-wychowawczych. Jej matka, chora psychicznie, jest w ośrodku zamkniętym a ojciec nie interesuje się córką a nawet wymeldował ją z mieszkania. Jej partner i ojciec dzieci przebywał w zakładzie karnym. Mamusia jest osobą bardzo energiczną, bardzo kochającą swoich synków i partnera. Dzięki naszej pomocy podjęła pracę i umieściła dzieci w żłobku. Pomogliśmy też jej w zakwalifikowaniu do otrzymania mieszkania w pierwszej kolejności i poparliśmy jej starania o zwolnienie warunkowe partnera. Mamusia, w czasie już rocznego pobytu w naszym schronisku, nie tylko podjęła pracę ale też uwierzyła w siebie i w życzliwość obcych ludzi bo ze strony rodziny nie uzyskała ani pomocy, ani wsparcia. “Złota Rączka” Ślusarz mechanik, bezdomny od 7 lat za sprawą alkoholizmu. Latem 2005 roku, po kolejnym powrocie do schroniska, postanowił zmienić swe życie. Sam, bez leczenia odwykowego, jedynie z pomocą naszych psychologów, zakończył etap picia. Bardzo ciężko pracował na rzecz schroniska, zachowywał się wzorowo i od stycznia 2007 mieszka w mieszkaniu socjalnym przydzielonym przez Prezydenta Miasta, nadal pomaga w schronisku a my pomagamy mu w nowej sytuacji i urządzaniu własnego mieszkania.
|