|
Strona 3 z 10 Rok 2005 Pan Władysław, lat 41 Od kilku lat nie miał stałej pracy, przepijał co zarobił dorywczo, aż wyrzucono go z mieszkania. Choroba alkoholowa P. Władysława i jego żony doprowadziła do rozpadu rodziny i umieszczenia pięciorga jego ukochanych dzieci w Domu Dziecka. To był dla niego punkt zwrotny. Zgłosił się do schroniska w 2003 r z prośbą o pomoc w odzyskaniu dzieci i mieszkania. Przy wsparciu pracowników schroniska P. Władysław rozpoczął proces powrotu – uczęszczał na zajęcia AA, odwiedzał regularnie dzieci, poszukiwał pracy, złożył wniosek o przyznanie mieszkania. Wiosną 2005 roku obchodził 2 rocznicę życia w trzeźwości; wkrótce też uzyskał stałą pracę i mieszkanie komunalne. Wspólnymi siłami pracowników i mieszkańców schroniska wyremontowaliśmy i wyposażyliśmy mieszkanie. Najstarsze dziecko zamieszkało z ojcem, młodsze dzieci każdą niedzielę i święta spędzają w domu taty. Pan Władysław ciężko pracuje, aktywnie działa w ruchu AA, utrzymuje stały kontakt ze schroniskiem.
Jolanta, 33 lata W grudniu 2004 roku pracownik MOPSu przyprowadził do naszego schroniska kobietę w zaawansowanej ciąży, mieszkającą na działkach. Pani Jola nie miała żadnych dokumentów ani środków do życia. Najpierw zapisaliśmy ją do lekarza. Pomogliśmy jej w załatwieniu dowodu osobistego, spraw meldunkowych, odpisu dyplomu pielęgniarskiego, rejestracji w Urzędzie Pracy. W lutym 2005 P. Jola urodziła synka; bardzo o niego dbała i wypełniała starannie obowiązki mieszkanki. Uzyskała zasiłek z MOPSu i świadczenie rodzinne, wystąpiła również o ustalenie ojcostwa i alimenty. Nawiązała kontakt ze swoim starszym dzieckiem z którym los ją dawno rozłączył, rozpoczęła też pracę w żłobku do którego uczęszcza jej synek. Nadal mieszka w naszym schronisku, odkłada pieniądze na wynajęcie samodzielnego mieszkania. Pan Zbigniew, 50lat Pan Zbyszek jest tokarzem, ma dzieci, wnuki. Był bezdomnym od 20 lat. Przez wiele lat tułał się po różnych schroniskach, aż w 2004 roku trafił do nas - smutny, zgorzkniały, bez przyszłości. W naszym schronisku zaangażował się w we wspólne prace remontowe, otworzył się, zaczął czuć się potrzebny i w krótkim czasie okazało się że jest osobą komunikatywną, wesołą, życzliwą innym. Pomogliśmy mu znaleźć stałą pracę i namówiliśmy na usamodzielnienie się (nie zamykając przed nim drzwi naszego Schroniska). W sierpniu 2005 wynajął z kolegami mieszkanie, pracował jako tokarz. W grudniu 2005 wrócił do Schroniska uciekając przed nawrotem nałogu - jego koledzy pili jak on kiedyś. Przez okres samodzielnego życia utrzymywał kontakt ze Schroniskiem, a dwaj następni mieszkańcy poszli jego śladem i usamodzielnili się. On też ma nadzieję iż wkrótce odejdzie na swoje. Pani Janina Pani Jasia z maleńką wnuczką Kasią przyszła do schroniska w grudniu 2002, uciekając przed przemocą konkubenta pijaka. Ojciec Kasi - syn pani Jasi, przebywał w więzieniu, a matka zrzekła się praw rodzicielskich. W czasie pobytu w schronisku młoda babcia rozpoczęła poszukiwanie pracy, złożyła wniosek o mieszkanie socjalne, bardzo troszczyła się o swoją ukochaną wnuczkę. Wiosną 2005 roku otrzymała mieszkanie socjalne, które wspólnymi siłami wyremontowaliśmy i urządziliśmy, a babcia wystąpiła o status rodziny zastępczej dla wnuczki (syn nie mógł zapewnić dziecku warunków potrzebnych do życia). Od września 2005 babcia jest rodziną zastępczą Kasi, są w stałym kontakcie ze schroniskiem, zawsze otrzymują wsparcie zarówno duchowe jak i materialne.
|