|
Strona 10 z 10 Rok 1998 Grzegorz
Ma 22 lata. Od urodzenia był traktowany przez matkę nie jak dziecko lecz ciężar ponad siły (była wychowanką Domu Dziecka i urodziła Grzegorza mając zaledwie 16 lat). Grzegorz ukończył szkołę zawodową i podjął pracę w prywatnym przedsiębiorstwie; mieszkał w wynajętym mieszkaniu. Po upadku firmy wrócił do P., ale nie znalazł pracy i przyszedł do schroniska. W sezonie letnim pracował dorywczo. Zaproponowaliśmy mu podjęcie nauki w szkole średniej. Podjął naukę w liceum zaocznym. Pomogliśmy mu załatwić zasiłek celowy na czesne, został zwolniony z opłaty za pobyt, aby miał na czesne i książki w 2-gim semestrze. Beata (lat 30)
Jej małżeństwo rozpadło się z powodu nadużywania alkoholu przez nią i męża. Uzależnienie Beaty stało się powodem jej bezdomności. 8-letnią córkę wychowuje matka. Trzy lata temu Beata przeszła leczenie odwykowe i od tego czasu nie używa alkoholu. Do schroniska w Laskach przyszła w styczniu '98 z półroczną córeczką. Dziecko pochodzi ze związku z innym mężczyzną, bez mieszkania, pracy, nadużywającym alkoholu. Przy pomocy pracowników schroniska Beata uzyskała alimenty na młodszą córkę, rozwiodła się z mężem. Stara się o mieszkanie kwaterunkowe i ma dużą szansę je otrzymać. Stara się w sądzie o przywrócenie opieki nad starszą córką. Od lipca '98 podjęła pracę i obecnie jest zatrudniona na stałe. Od listopada mieszka w naszym hostelu; oszczędza pieniądze na usamodzielnienie się. Jesteśmy przekonani że udało się jej powrócić do normalnego życia. Ma bowiem silną motywację do zapewnienia swoim córkom bytu i domu. |
Andrzej
Przybył do schroniska w lipcu '98 po opuszczeniu Zakładu Karnego. Był dwukrotnie karany, od 5 lat przebywał poza miejscem stałego pobytu , nie utrzymywał kontaktów z rodziną, ma problem z nadużywaniem alkoholu. Wyraził chęć zmiany trybu życia. Po spotkaniu z terapeutą w poradni zaczął regularnie uczestniczyć w mityngach AA. Otrzymał dowód osobisty i ks. wojskową, a po zarejestrowaniu w Urzędzie Pracy także ks. ubezpieczeniową. Po miesiącu podjął pracę na budowie, pokrywa koszty pobytu w placówce, nawiązał kontakt z synem i zaczął wysyłać pieniądze na jego utrzymanie. Ostatnie Święta Bożego Narodzenia spędził z rodziną; jest szansa że powróci do rodziny. Jak sam twierdzi jeszcze jest za wcześnie na całkowity powrót, za krótko jeszcze utrzymuje się w abstynencji, nie jest psychicznie gotowy do powrotu. |
Tomasz (lat 40)
Przybył do nas w styczniu 1994 r.. Urodził się w naszym mieście i wiele lat tu przepracował jako technik-mechanik. Gdy trafił do schroniska był już od wielu lat alkoholikiem; najprawdopodobniej z tego powodu stracił rodzinę - z córką nie mógł się kontaktować przez pierwsze 3 lata pobytu w schronisku. W schronisku po niedługim czasie zrozumiał, że jest osobą uzależnioną. Zaczęliśmy go wysyłać na różne rekolekcje trzeźwościowe, zaczął się leczyć. Pod koniec 95 roku został zatrudniony w ramach robót publicznych na budowie nowego schroniska. Został także skierowany przez nas do KARAN, który prowadzi świetlicę dla dzieci rodzin patologicznych - zrozumiał, że on także może pomagać. Stał się także pomocny dla nas - zaczęliśmy zlecać mu załatwianie drobnych spraw w różnych instytucjach. Powoli zaczął zastępować opiekunów schroniska gdy ci chwilowo musieli je opuścić. Tomek w 1997 roku został zatrudniony jako pełniący obowiązki opiekuna. W tymże roku Zarząd Koła popiera jego prośbę o mieszkanie z puli Urzędu Miasta. Także w tym roku został zaproszony do domu rodzinnego, gdzie może kontaktować się z córką. W sierpniu 1998 roku otrzymał mieszkanie socjalne. Jest w stałym kontakcie ze schroniskiem. Jak będzie dalej - czas pokaże. |
Danuta
Przed kilku laty mąż zostawił ją z 3 dzieci i wyjechał za granicę. Po pewnym czasie związała się z konkubinem, z którym ma 4 dzieci. Konkubin jest alkoholikiem, silnym i agresywnym. Przemoc wobec Danuty i jej dzieci z pierwszego związku stała się normą. Wiele razy uciekała z domu, lecz nikt z rodziny nie chce jej przyjąć z 7 dzieci. Pierwszy pobyt w schronisku w Zabrzu zakończył się próbą powrotu do konkubina, daniem mu szansy. Po kilku tygodniach sielanka się kończy, Danuta wraca do schroniska. Jest zdecydowana, wie że musi sobie sama radzić. Zakłada sprawę o alimenty od konkubina, porządkuje w sądzie sprawę swego małżeństwa. Biega po urzędach za mieszkaniem, lecz bez efektu. Zarząd koła postanawia jej pomóc - pisma do zarządu i prezydenta miasta, wizyty w urzędach, powodują zmianę. Otrzymuje propozycje lokali w stanie nie nadającym się do zamieszkania. Po kolejnych interwencjach otrzymuje lokal gdzie remont jest w granicach rozsądku. W remoncie i wyposażeniu pomagają wolontariusze. Danuta przeprowadza się, lecz kontakty są podtrzymywane - pani z zarządu koła podejmuje pieczę nad nią, Danuta odwiedza schronisko. Na razie mamy o niej pozytywne wieści. Wiele pomógł Danucie także kontakt z kapelanem schroniska. |
Józef
Został przywieziony do schroniska w marcu 98 w stanie skrajnego wyczerpania. Kontakt z nim był b. trudny z uwagi na głębokie upośledzenie i bardzo słaby wzrok. Z wywiadu wynika, że ma 42 lata, mieszkał z ojcem, macochą i szwagrem. Był maltretowany i głodzony. Uciekał z domu i wynajmował się u gospodarzy jako parobek za strawę i liche odzienie. Sprowadziliśmy rodzinę do schroniska - Józef uciekł w pole w głębokim stresie, nie chciał spotkać się z nimi, bał się że go oddamy. Psychiatra orzekł, że jest głęboko upośledzony od urodzenia i stan jego zdrowia nie poprawi się. Po kilku wizytach u okulisty otrzymał okulary -10 bez gwarancji, że będzie widział cokolwiek. Otrzymał I grupę inwalidztwa i rentę socjalną. Staramy się o umieszczenie go w Domu Pomocy Społecznej; mamy nadzieję, że uda nam się go przekonać i przezwyciężyć brak zaufania do innych instytucji niż nasze schronisko. |
|