Start arrow O nas arrow Pomogliśmy im
  • English
  • Polish
Menu witryny
Start
Brat Albert
O nas
Pomóż
Podziękowania
Adresy, konta
Sprawozdania
Linki
Kalendarz
1 procent
Informator
Placówki pomocy
Bezdomność
Bezdomność
FEANTSA
O FEANTSA
Obserwatorium
Typologia bezdomności
Konferencje
Szukaj w serwisie
 

Image

 

Image
 
zdjecie_038.jpg
Drukuj E-mail
piątek, 20 stycznia 2006
Spis treści
Rok 2007
Rok 2006
Rok 2005
Rok 2004
Rok 2003
Rok 2002
Rok 2001
Rok 2000
Rok 1999
Rok 1998

Rok 1998 

Grzegorz

Ma 22 lata. Od urodzenia był traktowany przez matkę nie jak dziecko lecz ciężar ponad siły (była wychowanką Domu Dziecka i urodziła Grzegorza mając zaledwie 16 lat). Grzegorz ukończył szkołę zawodową i podjął pracę w prywatnym przedsiębiorstwie; mieszkał w wynajętym mieszkaniu. Po upadku firmy wrócił do P., ale nie znalazł pracy i przyszedł do schroniska. W sezonie letnim pracował dorywczo. Zaproponowaliśmy mu podjęcie nauki w szkole średniej. Podjął naukę w liceum zaocznym. Pomogliśmy mu załatwić zasiłek celowy na czesne, został zwolniony z opłaty za pobyt, aby miał na czesne i książki w 2-gim semestrze.

Beata (lat 30)

Jej małżeństwo rozpadło się z powodu nadużywania alkoholu przez nią i męża. Uzależnienie Beaty stało się powodem jej bezdomności. 8-letnią córkę wychowuje matka. Trzy lata temu Beata przeszła leczenie odwykowe i od tego czasu nie używa alkoholu. Do schroniska w Laskach przyszła w styczniu '98 z półroczną córeczką. Dziecko pochodzi ze związku z innym mężczyzną, bez mieszkania, pracy, nadużywającym alkoholu. Przy pomocy pracowników schroniska Beata uzyskała alimenty na młodszą córkę, rozwiodła się z mężem. Stara się o mieszkanie kwaterunkowe i ma dużą szansę je otrzymać. Stara się w sądzie o przywrócenie opieki nad starszą córką. Od lipca '98 podjęła pracę i obecnie jest zatrudniona na stałe. Od listopada mieszka w naszym hostelu; oszczędza pieniądze na usamodzielnienie się. Jesteśmy przekonani że udało się jej powrócić do normalnego życia. Ma bowiem silną motywację do zapewnienia swoim córkom bytu i domu.


Andrzej

Przybył do schroniska w lipcu '98 po opuszczeniu Zakładu Karnego. Był dwukrotnie karany, od 5 lat przebywał poza miejscem stałego pobytu , nie utrzymywał kontaktów z rodziną, ma problem z nadużywaniem alkoholu. Wyraził chęć zmiany trybu życia. Po spotkaniu z terapeutą w poradni zaczął regularnie uczestniczyć w mityngach AA. Otrzymał dowód osobisty i ks. wojskową, a po zarejestrowaniu w Urzędzie Pracy także ks. ubezpieczeniową. Po miesiącu podjął pracę na budowie, pokrywa koszty pobytu w placówce, nawiązał kontakt z synem i zaczął wysyłać pieniądze na jego utrzymanie. Ostatnie Święta Bożego Narodzenia spędził z rodziną; jest szansa że powróci do rodziny. Jak sam twierdzi jeszcze jest za wcześnie na całkowity powrót, za krótko jeszcze utrzymuje się w abstynencji, nie jest psychicznie gotowy do powrotu.


Tomasz (lat 40)

Przybył do nas w styczniu 1994 r.. Urodził się w naszym mieście i wiele lat tu przepracował jako technik-mechanik. Gdy trafił do schroniska był już od wielu lat alkoholikiem; najprawdopodobniej z tego powodu stracił rodzinę - z córką nie mógł się kontaktować przez pierwsze 3 lata pobytu w schronisku. W schronisku po niedługim czasie zrozumiał, że jest osobą uzależnioną. Zaczęliśmy go wysyłać na różne rekolekcje trzeźwościowe, zaczął się leczyć. Pod koniec 95 roku został zatrudniony w ramach robót publicznych na budowie nowego schroniska. Został także skierowany przez nas do KARAN, który prowadzi świetlicę dla dzieci rodzin patologicznych - zrozumiał, że on także może pomagać. Stał się także pomocny dla nas - zaczęliśmy zlecać mu załatwianie drobnych spraw w różnych instytucjach. Powoli zaczął zastępować opiekunów schroniska gdy ci chwilowo musieli je opuścić. Tomek w 1997 roku został zatrudniony jako pełniący obowiązki opiekuna. W tymże roku Zarząd Koła popiera jego prośbę o mieszkanie z puli Urzędu Miasta. Także w tym roku został zaproszony do domu rodzinnego, gdzie może kontaktować się z córką. W sierpniu 1998 roku otrzymał mieszkanie socjalne. Jest w stałym kontakcie ze schroniskiem. Jak będzie dalej - czas pokaże.


Danuta

Przed kilku laty mąż zostawił ją z 3 dzieci i wyjechał za granicę. Po pewnym czasie związała się z konkubinem, z którym ma 4 dzieci. Konkubin jest alkoholikiem, silnym i agresywnym. Przemoc wobec Danuty i jej dzieci z pierwszego związku stała się normą. Wiele razy uciekała z domu, lecz nikt z rodziny nie chce jej przyjąć z 7 dzieci. Pierwszy pobyt w schronisku w Zabrzu zakończył się próbą powrotu do konkubina, daniem mu szansy. Po kilku tygodniach sielanka się kończy, Danuta wraca do schroniska. Jest zdecydowana, wie że musi sobie sama radzić. Zakłada sprawę o alimenty od konkubina, porządkuje w sądzie sprawę swego małżeństwa. Biega po urzędach za mieszkaniem, lecz bez efektu. Zarząd koła postanawia jej pomóc - pisma do zarządu i prezydenta miasta, wizyty w urzędach, powodują zmianę. Otrzymuje propozycje lokali w stanie nie nadającym się do zamieszkania. Po kolejnych interwencjach otrzymuje lokal gdzie remont jest w granicach rozsądku. W remoncie i wyposażeniu pomagają wolontariusze. Danuta przeprowadza się, lecz kontakty są podtrzymywane - pani z zarządu koła podejmuje pieczę nad nią, Danuta odwiedza schronisko. Na razie mamy o niej pozytywne wieści. Wiele pomógł Danucie także kontakt z kapelanem schroniska.


Józef

Został przywieziony do schroniska w marcu 98 w stanie skrajnego wyczerpania. Kontakt z nim był b. trudny z uwagi na głębokie upośledzenie i bardzo słaby wzrok. Z wywiadu wynika, że ma 42 lata, mieszkał z ojcem, macochą i szwagrem. Był maltretowany i głodzony. Uciekał z domu i wynajmował się u gospodarzy jako parobek za strawę i liche odzienie. Sprowadziliśmy rodzinę do schroniska - Józef uciekł w pole w głębokim stresie, nie chciał spotkać się z nimi, bał się że go oddamy. Psychiatra orzekł, że jest głęboko upośledzony od urodzenia i stan jego zdrowia nie poprawi się. Po kilku wizytach u okulisty otrzymał okulary -10 bez gwarancji, że będzie widział cokolwiek. Otrzymał I grupę inwalidztwa i rentę socjalną. Staramy się o umieszczenie go w Domu Pomocy Społecznej; mamy nadzieję, że uda nam się go przekonać i przezwyciężyć brak zaufania do innych instytucji niż nasze schronisko.



 
(C) 2004-2008 Towarzystwo Pomocy im. Św. Brata Alberta
ul. Kołłątaja 26a, 50-007 Wrocław, tel. (071) 341-04-19, fax (071) 344-37-35, email Zarządu
kontakt z administratorem
Autor zdjęć: Dariusz Dobrowolski
Design & implementation by JoomlaSITE Team. All rights reserved.