|
Strona 1 z 11 Odnaleźli swoją drogę ... Historie ludzi, którzy w naszych domach odnaleźli swoją drogę do normalnego życia. Imiona zostały zmienione.
Rok 2008 Majster Pięćdziesięciokilkuletni majster po udarze trafił do naszego schroniska w końcu 2007 roku. Wcześniej z powodu nałogu alkoholowego stracił rodzinę, warsztat. Interesowali się nim jego rodzice, ale oprócz odwiedzin, staruszkowie nie mogli mu nic pomóc, wymagał rehabilitacji, pomocy fizycznej. Pomogliśmy mu uzyskać stopień niepełnosprawności, zasiłek stały i bardzo fachową rehabilitację. Majster czuł się u nas dobrze, ale po znacznej poprawie stanu zdrowia i odnowieniu kontaktu z dziećmi bardzo chciał wrócić do pracy i normalnego życia. Dzięki Krajowemu Funduszowi Osób Niepełnosprawnych i funduszom z Unii Europejskiej udało się Majstrowi otworzyć własny warsztacik, przy którym zamieszkał. Utrzymuje z nami kontakt telefoniczny.
Samodzielna Ofiara przemocy domowej, matka trójki dzieci wyprowadziła się z dwójką młodszych od męża. Mając stałą pracę wynajęła mieszkanie, ale okazało się, że zbyt mało zarabia aby utrzymać rodzinę w wynajętym mieszkaniu – trafiła do nas po raz pierwszy w 2003 roku. Po kilku miesiącach pobytu u nas wynajęła kolejne mieszkanie, warunki sanitarne były okropne (wiedzieliśmy o tym), ale długo nie chciała wrócić do naszego Domu. Późną jesienią 2007, ze względu na stan zdrowia dzieci zamieszkała u nas. To bardzo pracowita, rzetelna osoba, pracując zawodowo udzielała się w pracach Domu i przejawiała inicjatywę usprawnienia wielu rzeczy i rozwijania talentów dzieci przebywających u nas. W międzyczasie (przy naszej pomocy) poprawiły się warunki płacowe i w końcu 2008 roku Samodzielna wyprowadziła się z dziećmi do małego mieszkania wynajętego na bardzo dobrych warunkach. Utrzymuje z nami kontakt, jest dobrze i ma nadzieję, że już do nas nie wróci.
Z domu dziecka W 2008 roku młody człowiek (sierota) trafił do naszego schroniska. Opracowaliśmy dla niego indywidualny program wychodzenia z bezdomności. Pomogliśmy skompletować dokumenty i znaleźć pracę ucznia w zawodzie budowlanym. Po kilkumiesięcznym dojeżdżaniu do pracy z naszego schroniska okazało się, że jest bardzo dobrym pracownikiem i pracodawca zapewnił mu mieszkanie. Odwiedził nas w Boże Narodzenie oświadczając, że nie jest już bezdomnym.
Zagubiona Przez około roku przebywała w naszej placówce bardzo młoda kobieta z malutką córeczką. Uciekła do nas od konkubenta (ojca dziecka) i jego rodziny, którzy znęcali się nad nią psychicznie. Z wykształceniem zawodowym, nigdy nie pracowała, utrzymywała się z alimentów i zasiłków z MOPS. W czasie pobytu u nas uczestniczyła w zajęciach psychoterapeutycznych, indywidualnych i grupowych, osiągnęła poprawę w obszarze funkcjonowania fizycznego, psychospołecznego i emocjonalnego. Po otrzymaniu mieszkania socjalnego, wyprowadziła się, podjęła stałą pracę.
Technik Technik przebywał w naszym domu 3 lata. Jest kawalerem, tuż po 60-tce. To bardzo spokojny, uczynny, pracowity człowiek. Zawsze miał czas, aby pomóc słabszym, aby zrobić coś dla schroniska, ale nic nie robił żeby pomóc sobie. Gdy rozmawialiśmy z nim mówił, że długo nie pracował, że jest bezdomny, że jest za stary, że nikt go nie przyjmie do pracy - ale zawsze powtarzał, że bardzo by chciał to zmienić. Po wielu rozmowach Technik rozpoczął poszukiwanie pracy i udało mu się – pracuje jako stróż, wynajął mieszkanie niedaleko schroniska. Odwiedza nas i mówi, że jest szczęśliwy, że udało mu się wyjść z bezdomności i ma nadzieję, że tu już nie wróci.
|